Jeremy Clarkson...i jego spojrzenie na świat pełen absurdu i bezsensu wielu aspektów życia we wspólczesnej cywilizacji + charakterystyczna dla niego cięta ironia.
-"Świat według Clarksona"
("wielomilionowy bestsellerowy fenomen"; zwycięzca plebiscytu 'As empiku' )
-"Świat według Clarksona"
("wielomilionowy bestsellerowy fenomen"; zwycięzca plebiscytu 'As empiku' )
Mężczyźni to beznadziejny przypadek i jesteśmy z tego dumni!
"Ponieważ jestem mężczyzną, niechętnie się zatrzymuję, żeby zapytać kogoś o drogę, bo to oznaczałoby, że ten ktoś pod pewnym względem jest mądrzejszy ode mnie. A na pewno tak nie jest, bo ja siedzę sobie wygodnie w cieplutkim samochodzie, a on włóczy się pieszo.
Czasami jednak, głównie w miastach, których burmistrz zlecił grupie czternastolatków ze szkoły specjalnej zaprojektowanie systemu dróg jednokierunkowych, staję się mimowolnym zdrajcą mojej płci i proszę przechodniów o wskazówki.
Co za strata czasu. Jeśli tylko rozpoczynają swoją wypowiedź od "yyy", na pewno nie znają drogi i spędzimy pół dnia słuchając ich ględzenia, gdy będą się zastanawiać, czy na następnych światłach trzeba skręcić w lewo czy w prawo? Dam wam więc dobrą radę. Jeśli ktoś zapytany o drogę ociąga się z odpowiedzią lub gdy na jego twarzy choćby na ułamek sekundy pojawi się najmniejszy nawet wyraz konsternacji, od razu odjeżdżajcie.
Oczywiście, są i tacy, którzy natychmiast wyrzucają z siebie potok wojskowych dyrektyw, wśród których pojawiają się przejrzyste, zwięzłe znaki rękami i drzewa z krzaczastymi czubkami po lewej stronie na wprost.
Cóż z tego, skoro i tak nic z tych wyjaśnień do nas nie dotrze. Od zarania dziejów medycyna wie, że mężczyzna po usłyszeniu pierwszego słowa wyjaśnień wyłącza się.
Kiedy Rzymianie dokonali inwazji na Anglię, wyjechali z powrotem do siebie, by uczcić ten fakt i wrócili dopiero po osiemdziesięciu latach. Dlaczego? Bo nie mogli znaleźć drogi, a jeśliby nawet zapytali we Francji, jak trafić do Anglii, i tak by nie słuchali.
Pod koniec trzynastego wieku Edward I Długonogi powierzył manewry wojskami kobietom, bo w przeciwieństwie do mężczyzn potrafiły słuchać i robić użytek ze wskazówek...Tak naprawdę to teraz akurat zmyślam.Ale musi być w tym ziarnko prawdy, bo gdyby król w zupełności polegał na orientacji swoich rycerzy, skończyłby zapewne w Falmouth* , a nie w Falkirk** .
W zeszłym tygodniu, błądząc w poszukiwaniu pewnego sklepu, znalazłem się w polu magnesu, który niezwykle silnie działa na mężczyzn: Tottenham Court Road*** . Magnes ten wciągnął mnie do pogańskiej świątyni pełnej dziwnych elektronicznych dźwięków i niezrozumiałego pisma hieroglificznego- sklepu " Computers 'R'Us".
Nie słuchałem. Nie słuchałem ani wewnętrznego głosu, który mówił mi, żebym opuścił sklep, ani sprzedawcy, który pokazywał mi nowego laptopa Sony. Nazwa tego laptopa zawiera tak wiele samogłosek, że nie da się jej wymówić. Zaczyna się od V, a potem trzeba wydać z siebie odgłos kota, który dostał się do wyżymaczki.
Spokojnie, nie bójcie się, nie będę pisał o tym, jak nie mogę się połapać w komputerach i jak bardzo chciałbym się znowu znaleźć w redakcji "Rotherham Advertiser", gdzie maszynę do pisania Remington opanowałem do takiej perfekcji, że wkręcałem w nią rolkę papieru toaletowego.
Bardzo lubię komputery. Moja wiedza o nich w zupełności wystarcza, by wysyłać e-maile, pisać felietony i wyszukiwać zdjęcia transwestytów z Tajlandii. Niestety, nie wiem aż tyle, co sprzedawcy i bywalcy sklepów komputerowych. A to sprawia, że mój umysł zachowuje się tak jak na mężczyznę przystało: wyłącza się.
Dam wam przykłed. Jeśli mielibyście wybierać pomiędzy systemem Windows 2000 a Windows 98, z pewnością wybralibyście ten z większą liczbą. Sprzedawca w sklepie poradził mi jednak, bym nieco zaoszczędził i kupił 98. Zapytałem go dlaczego. Jego odpowiedź z powodzeniem mogła dotyczyć nowofundlandzkiego teriera. Nie dotarło do mnie absolutnie nic.
Zależało mi na tym, by móc wysyłać z laptopa e-maile przez podłączony do niego telefon komórkowy. Zapytałem go o to. I odpowiedział...Ale daję słowo, mógł równie dobrze mówić o tym, jak przyrządzić smakowity sos z cebuli w górskiej pustelni w Nepalu.
Aby skrócić te męki, po prostu kupiłem tego laptopa...a teraz mam wrażenie, że jest zepsuty. Za każdym razem, gdy wychodzę z internetu, komputer się wyłącza, a ja wszystko, co napisałem przez cały dzień, tracę w otchłaniach krzemowej ziemi niczyjej.
Oczywiście mógłbym zanieść komputer z powrotem do sklepu, ale wtedy mogliby odkryć, że oglądałem transwestytów, a to byłoby dość krępujące. Poza tym, nie pamiętam już, gdzie był ten sklep, i niech mnie ziemia pochłonie, jeśli będę chciał kogoś o to zapytać.
Mógłbym też zadzwonić do kumpla, ale byłaby to rozmowa daremna. Jestem mężczyzną, a mężczyzna to ego obleczone skórą, więc jesli kumpel wiedziałby, jak rozwiązać mój problem, mogłoby się skończyć na drobnych obrażeniach. Nie słuchałbym go więc. A jesli nie wiedziałby, jak mi pomóc, to po co do niego dzwonić?
W tym miejscu kobieta sięgnęłaby po instrukcję. I to jest ta największa różnica pomiędzy płciami. Nie przytulanie po seksie. Nie orientacja przestrzenna i rozmyta logika. Nawet najbardziej męska z kobiet, pani Thatcher, spędza pół dnia leżąc na brzuchu, czytając instrukcję obsługi nowego magnetowidu i upewniajac się, że gdy wróci po kolacji danego dnia, będzie już na nią czekał dany program nagrany o danej godzinie.
Jakie to głupie. A ja? Ja po prostu naciskam różne klawisze w pełni świadom tego, że mogę nagrać coś innego w przyszły wtorek na drugiej stronie taśmy. I że to coś może być o wiele ciekawsze.
Takie podejście jest z pewnością przydatne, jeśli chodzi o gry planszowe. Ponieważ nigdy jeszcze nie przeczytałem zasad gry w Monopol, przesuwam pionek w kierunku, który w danej chwili wydaje mi się najbardziej odpowiedni. A jeśli ktoś zwraca mi uwagę, że powinienem przesunąć pionek zgodnie z ruchem wskazówek zegara, patrzę na niego dziwnym, mętnym wzrokiem.
To zawsze działa. Zawsze wygrywam."
'Niedziela, 21 stycznia 2001'
* Falmouth- miasto w Kornwalii
** Falkirk- miasto w Szkocji
*** Tottenham Court Road- londyńska ulica m.in. ze sklepami z elektroniką użytkową
..polecam. Oj, polecam...Książka (u)bawi,
momentami nawet do łez;-)
'Niedziela, 21 stycznia 2001'
* Falmouth- miasto w Kornwalii
** Falkirk- miasto w Szkocji
*** Tottenham Court Road- londyńska ulica m.in. ze sklepami z elektroniką użytkową
..polecam. Oj, polecam...Książka (u)bawi,
momentami nawet do łez;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz