szkoda po szkodzie, czyli
winny po
winien... za mimem.
stąpamy obok siebie na palcach
delikatnie
by nie połamać młodych pędów
odrastających
w nadziei
zaglądamy sobie w cisze
ukradkiem
nieśmielej niż wczoraj i jutro
nie chcemy zachęcać słów
ostrzonych gniewem
bezmyślnie
dobywanych w walce
z wrogiem
którego nie było
przekorność to perfekcja
z jaką wrastamy
w samotność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz