12 maja 2013

wczesnym świtem....


-- myśli ( z )dmuchnięte .....

                                  
--  w oczekiwaniu na wiatr.....

      

         
                                                            --  w dotyku ciszy....   


                 
                                           
-- jak nagłe westchnienie ulatują,,,,

14 maja 2012

zabiorę cię

.... tam gdzie posłuch
Boga jest bliżej
gdzie życie modlitwę
odmawia pod krzyżem

gdzie olbrzymie akacje
niczym słów wartownicy
strzegą od mroku
miłosnej ust tajemnicy

tam gdzie drogę
wśród zielonych traw
rozpromienione myśli
kreślą

i wiatr

L a t o m a j

-- pocztówka

 -- o maju!

-- młody dąb;-)

11 marca 2012

cisza rdza i kurz...


                                                  

-- zakamarki starej stacji kolejowej
    "Chełmek Fabryka".

9 marca 2012

wciszęwzięci

                                    


               zadzwonię
               zadzwonię
               zadzwonię

       smutno szepcze sen o miłości
       gdy w mroku tonie
       czas skradzionej sercu młodości
       zmęczony dniem zgarbiony los
       zasypia- jak życie-
       o kolejny siwy włos

               zadzwoni
               zadzwoni
               zadzwoni

       w wysychającej od lat
       bruzdzie na skroni
       skrawek zmęczonej nadziei
       umiera ostatni-
       koperta bez listu na śniegu się bieli...

6 stycznia 2012

jesteś....

( 2 )

jesteś bezradności wiatrem przy sterze
nieustannie umykającym od siebie;
jesteś cichą prawdą słów na papierze
atramentem cierpienia- łzą w niebie.


jesteś piaskiem serca pustyni czułości
nieskalanym szczerej obecności śladami;
jesteś smutkiem wyznawanym w złości
gniewem rozpaczy myśli tłumionym latami.


jesteś kwiatem pełnym nektaru wzajemności
poza zasięgiem skrzydeł wabionych motyli;
jesteś martwą nadzieją okłamywanej samotności
goryczą pragnień- trującym złudzeniem chwili.


jesteś słoną kroplą spływającą po życiu
palącym piętnem bólu  potępionych;
drogą krzyżową miłości- męką serca w ukryciu
klątwą niespania i dni myślami udręczonych...



z butelki niekoniecznie wytrawnej samotności

księżyc zagląda w okno
choć w połowie tylko jawnie
czuć jest  jego kamienne spojrzenie

zaczajony za mgłą jak
myśliwy
w półblasku milczący
cierpliwie wykrada sny
z każdą kolejną
przebiegającą sekundą

w ciszy

bezwstydny minutnik
 przybiera bezsennie na czasie



30 grudnia 2011

zaduma na dwa płatki śniegu





pamiętasz noc pod gwiazdami?
życzenie zamknięte w myśli
milion powodów do westchnień...nie pamiętasz
nie było tam ciebie
to tylko kometa
 z twoim imieniem
zatoczyła łuk wokół chwili


a wrzesień
drzewa w zieleni skrywały ostatnie zapachy lata
a w wśród nich- pamietasz?
jedno w samotnej czerwieni...nie pamiętasz
nie było tam ciebie
to tylko liść na dłoni jak ogniem wypalił
papilarny znak chwili


pamiętasz zimowy wieczór?
koncert brandenburski c- dur
bacha i twarz
ciszy odbitą w szybie...nie pamiętasz
nie było tam ciebie
to tylko dwa płatki śniegu
wpadły przez okno i stopniały na powiekach

18 grudnia 2011

z prawdą w tle

szkoda po szkodzie, czyli
winny po
winien... za mimem.




stąpamy obok siebie na palcach


delikatnie

by nie połamać młodych pędów

odrastających

w nadziei

zaglądamy sobie w cisze

ukradkiem

nieśmielej niż wczoraj i jutro

nie chcemy zachęcać słów

ostrzonych gniewem

bezmyślnie

 dobywanych w walce

z wrogiem

którego nie było

przekorność to perfekcja

z jaką wrastamy

w samotność